Szanowny Panie Ministrze! Od kilku tygodni prasa rozpisuje się na temat kosztów usuwania śniegu,
Szanowny Panie Ministrze! Od kilku tygodni prasa rozpisuje się na temat kosztów usuwania śniegu, który tej zimy przyszedł wyjątkowo późno, bo dopiero w dniu wczorajszym, tj. 24 stycznia 2007 r. Wiele miast ponosi ogromne koszty z racji utrzymywania w gotowości firm odśnieżających ˝na wszelki wypadek˝. Przykładem, gdzie pieniądze na ten cel są wydawane bezmyślnie, mogą być takie miasta jak np. Żywiec, Częstochowa, Katowice czy też Wrocław.
Żywieccy podatnicy zapłacili już 2 mln zł w ramach akcji ˝Zima˝, która, przypomnę, jest najcieplejsza od ok. 200 lat. W Częstochowie w tym miesiącu wyczerpały się pieniądze na zimowe utrzymanie dróg, w związku z tym, jeśli śnieżna aura będzie się przedłużać, miastu grozi zasypanie, gdyż nie będzie za co likwidować jej skutków. W Katowicach umowa zna odśnieżanie jest tak podpisana, że pieniądze są wydawane również w ciepłe i słoneczne dni, gdyż płaci się ryczałt 600 tys. zł przez cały rok. W Otwocku treść umowy przewiduje wyjazd na drogi pługów śnieżnych i piaskarek sypiących sól dopiero po tym, jak opady śniegu ustaną. Wrocław jak dotąd wydał już blisko 5 mln zł na odśnieżanie miasta pomimo tego, że nie było czego odśnieżać.
Tak jak zaznaczyłam wcześniej, wczoraj przyszły pierwsze opady śniegu, które sparaliżowały kraj, w tym stolicę. Korki były niemal wszędzie. Komunikacja miejska była opóźniona nawet po kilkadziesiąt minut. Ogromne problemy mieli również piesi, którzy mieli problemy z poruszaniem się ze względu na nieodśnieżone chodniki.
Tu zwracam się do Pana Ministra z pytaniami.
Jak to możliwe, że miasta wydają ogromne kwoty pieniężne na odśnieżanie dróg, a kiedy spadł tak wyczekiwany pierwszy śnieg, wiele spośród nich zostało całkowicie sparaliżowanych?
Jak poradzą sobie samorządy, które już wydały ogromne sumy pieniędzy na ww. cel?
Z poważaniem
Poseł Grażyna Tyszko
Warszawa, dnia 25 stycznia 2007 r.